Rzeczą ludzi małych jest po­tykać się na małych prob­le­mach, rzeczą ludzi wiel­kich przechodzić po­nad nimi.

Da się tak przechodzić ponad problemami ? Jak to Polak – ponarzekam. Dwanaście dni nie było tu postu a to dlatego, że bardzo dużo się działo. Dzień po dniu szpitale, badania, lekarze, wyniki. Wrocław – Wałbrzych – Wrocław – Wałbrzych. Takie kursowanie już na wstępie męczy mnie nie mówiąc o Michale. Za dużo się działo i on biedny nie ogarniał. Był płacz Mój i jego… zdenerwowanie, bezsilność, zmęczenie.

Wrocław i tzw. kliniki. Obejmujące choćby ulice Chałubińskiego i Skłodowskiej-Curie. Nas akurat obchodził szpital kliniczny nr.1 oddział endokrynologii. Od samiuśkiego rana na nogach. Ja całą noc nie przespałam bo stres mnie zjadał. 04:30 budzik ON. Szybka kawa z przedmężem, który i tak wychodził na rano do pracy. Pobudka Misia i lecim na PKP. Dojechaliśmy i w drodze na kliniki trzeba było zahaczyć o Urząd Wojewódzki bo przecież dalej czekamy na komisję odwoławczą. Ok – udało się dowiedzieć mamy termin na 23ego stycznia z samego rana. Super! Więc lecimy na szpital. Bardzo szybko sprawnie jeszcze nie zdążyliśmy kurtek rozpiąć a tu już ważenie, mierzenie wywiad środowiskowy ze mną. Bardzo miłe pielęgniarki. Zaczęliśmy od USG. Dwóch naprawdę świetnych lekarzy z super podejściem do dziecka. Michał panicznie boi się USG, EEG, TK itp. A tu szok tymbardziej, że czekała go biopsja. Ja szklanki w oczach bo wiedziałam co i jak bo też miałam biopsje tarczycy jakiś czas temu. A Misiek zagadany na temat Star Wars nic nawet nie jęknął. Super tylko mamuśka się zwyła. Wyszły zmiany na tarczycy – torbiele koloidalne. Na szczęście żadne złośliwe. Do ścisłej kontroli czy aby się nie rozrasta i powiększa. Myślę sobie – jak dał radę z tym i nie wył to reszta badań też chyba nie pójdzie aż tak źle… Niestety się przeliczyłam. Michał później już nie miał sił współpracować z lekarzami, pielęgniarkami i mną. Był krzyk, płacz i ledwo dało się go utrzymać a uwierzcie mi on wtedy ma strasznie duuużo siły. Po wszystkich badaniach wyszłam ze szpitala upocona jak po treningu z Chodakowską. Misiek już był nie do życia. Wszystko go rozpraszało, drażniło. Standardowo musiał odwiedzić Pasaż Grunwaldzki :D Bo tam duużo sklepów w których jest coś ze Star Wars. Stamtąd już od razu aby do pociągu i do domu. Padliśmy jak małe dzieci spać. Ja to w ogóle w czasie rozmowy z przedmężem. Nie wiem kiedy i jak.

Na drugi dzień zaś szpital – Wałbrzych. Neurolog. Psychiatra. Psycholog. Michaś od ponad miesiąca ma straszne problemy z zasypianiem. Problem ten potrafi trwać 4h. A rano jest masakra. Wróciło też znów machanie rękoma przed oczami lub przy odrabianiu lekcji machaniem ołówkiem przed oczami. Kilka razy łapał „zawiechy” i zero kontaktu z nim na jakieś półtora minuty. Oczy jak kot ze Shreka i albo nagle senny albo czasami popuszczał. Tak więc znów wszystko wyśpiewałam lekarzom Misia. Przebadany wzdłuż i wszerz łącznie z EEG. Badania wyszły niezbyt dobrze :/ Od dziś jest na Depakine :( Badania mówią, że jest to epilepsja w zawieszeniu.

Dziś zaś pierwszy raz odwiedziliśmy ortodontę. Bo przecież jakby mało było to wyszła genetyczna wada rozwojowa uzębienia. Do ścisłej kontroli. Ma czas do 4miesięcy na to by stałe mu się wybiły… tylko jak ? Skoro on nie je nic takiego żeby szczęka w ogóle pracowała tak jak trzeba. Ta cholerna wybiórczość pokarmowa daje o sobie tak znać, że mnie już ręce opadają. Ile można ? Mało mu tych chorób ? Jak on na tą chwilę jest pod stałą kontrolą : Kardiologa, Gastrologa, Endokrynologa, Psychiatry, Psychologa, Genetyka, Neurologa, Alergologa, Logopedy, Ortopedy, Ortodonty, Stomatologa za chwilę, Okulisty, Laryngologa i chirurga… mało ? Bo ja już naprawdę wymiękam. Witki opadają. Nie mam siły momentami. Toż to przecież można zwariować !

W niedziele nie mogło zabraknąć też naszego udziału na WOŚP <3 Przecież m.in dzięki sprzętowi od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Michaś jest z nami. Tutaj możecie przeczytać artykuł o Nas między innymi klikając właśnie TU

W poniedziałek trzymajcie za Nas kciuki od rana. Na Fan Page pewnie się z Wami podzielę jaki jest werdykt.

W weekend zostaje zaś oddelegowana do Krakowa. Celem tego jest odstres i odskocznia. Koncert Mojego ukochanego Green Day’a. Żeby to się nie działo tyle co się dzieję to pewnie sikałabym po majtkach jak to było 4lata temu. Nie mam czasu myśleć o tym, że to już za chwilę. A to przecież nie tak powinno wyglądać. Mam nadzieję, że obejdzie się bez przykrych niespodzianek i wrócę normalnie do chłopaków moich. W poniedziałek trzeba być przecież na chodzie. Nad tym postem za dużo siedziałam i gapiłam się w puste okno… tyle się działo a ja nie wiedziałam od czego zacząć.

Na sam koniec jeszcze tylko dwie kwestie i uciekam spać.

Na bal są już dostępne cegiełki – wejściówki :) Zapraszamy bo i My będziemy z Misiem <3

Druga kwestia jest taka, że blog 12 stycznia skończył 2latka :D Dziękujemy tym, którzy z nami są od początku i tym, którzy są z nami każdego dnia jak i naszych nowych czytelników :* Jesteście Najlepsi !15871202_869464476524031_185972916_n

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>